Trudny problem bezdomności [rozmowa o wynikach kontroli] Zjawisko bezdomności w Polsce ma charakter stały. Około 31 tys. osób żyje w naszym kraju bez dachu nad głową. Co roku udaje się pomóc ok. trzem tysiącom z nich. Mimo to liczba bezdomnych nie zmniejsza się.
się podziać w ciągu dnia. W najszerszym ujęciu do bezdomnych należałoby również zaliczyć tych, którzy wprawdzie mają dach nad głową, ale nie są jego właścicielami. Żyją w stałym zagrożeniu jego utratą, w poczuciu niepewności co do swej przyszłości5. K. Wierzbicka wyróżnia też pojęcie bezdomności jawnej i ukrytej.
Brak jest dokładnych danych na temat skali bezdomności w Polsce. W zasadzie nikomu nie udaje się rzetelnie ustalić, ilu jest bezdomnych. I nie są to marginalne różnice: liczbę osób bezdomnych szacuje się pomiędzy 30 a nawet 300 tysięcy. Najpełniejsze dane posiada
Bezdomność w "Ludziach Bezdomnych" dosłownym znaczeniu: dom jako budynek. Którą bezdomność chciał Żeromski przedstawić w swoim utworze? Analizowany fragment przedstawia rozmowę Judymowej ze swoim mężem Wiktorem. Scena przedstawia
W wyniku prowadzonych badań wykazano, że brak jest kompleksowych badań w tym zakresie, dane uzyskane w oficjalnej statystyce publicznej są niewystarczające, zaś samo zjawisko ma niepokojące rozmiary. Prezentowana praca ma na celu zainicjowanie szerszej dyskusji o potrzebie ciągłego monitorowania tego niebezpiecznego zjawiska społecznego.
To doprowadza wiele stowarzyszeń do zadłużenia i w efekcie upadku. W ten sposób działając nie zmienimy nic w kwestii tych zwierząt. Będziemy do końca życia starać się pomóc kolejnym znajdom, zadłużając się. Problem bezdomności kotów w Polsce jest zbyt wielki. W 2020 roku w schroniskach przebywały 92 242 psy oraz 32 507 kotów.
. 113 Odwieczna walka dobra ze złem. Omów problem na podstawie. Sztuki w" Weselu" s. Żeromskiego i" Ludziach bezdomnych" s. Wyspiańskiego. świat widział w nieustannej walce dobra ze złem, a zwycięstwo dobra i prawdy w. Pierwsza powieść); " Syzyfowe prace" " Ludzie bezdomni"Motyw walki dobra ze złem w wybranych dziełach literackich.
Odpowiedzialność społeczna za los bezdomnych – siła tkwi we wspólnym działaniu! Nie sposób zamknąć oczy na problem bezdomności, który dotyka w naszym kraju ponad 30 tysięcy osób. Jest to niezwykle ważna kwestia społeczna, ponieważ istnienie tego zjawiska, jest jak cios w podstawowe prawo człowieka do normalnego funkcjonowania.
bezdomnych (w nocy z 8 na 9 lutego 2017 r.). Tabela 1. Liczba osób bezdomnych zdiagnozowana w trakcie realizacji Ogólnopolskiego badania liczby osób bezdomnych w nocy z dnia 8 na 9 lutego 2017 r. a liczba osób bezdomnych „zdiagnozowana” przez ośrodki pomocy społecznej podczas Sprawozdania jednorazowego DPS-IV-80-IR/2017 za rok 2016
Raport na temat osób bezdomnych. Tematem analizy niniejszej części raportu z badań „Wykluczenie społeczne: diagnoza i mechanizmy przeciwdziałania w województwie wielkopolskim” są osoby bezdomne. Choć zagadnienie bezdomności per se nie sprawia większych problemów semantycznych, to wciąż brak jednoznacznych i powszechnie
3eDZJU. Bezdomność to pojęcie bardzo szerokie. Można je rozumieć dosłownie – jako brak domu, własnego miejsca do mieszkania lub przenośnie – tu można dostrzec wielość znaczeń. Wyróżnia się bezdomność religijną, społeczną, tożsamościową, ideową itd. Najczęściej łączy się ona z wyobcowaniem, brakiem zrozumienia, pewności co do dalszej przyszłości. Rzadko jest świadomym wyborem, sposobem na przeprowadzenie zmian w życiu, przygodą. To literatura przedstawia postać artysty-włóczęgi, widoczne jest to w poezji Wojaczka, Stachury, Ginsberga. Najczęściej bezdomność jest spowodowana okrutnym zrządzeniem losu czy też brakiem umiejętności radzenia sobie w trudnych sytuacjach.
WEDŁUG ONZ „na świecie jest ponad 100 milionów bezdomnych”. Jeżeli to prawda, średnio jedna osoba na 60 nie ma odpowiedniego schronienia! Ale prawdziwe rozmiary tego problemu i tak trudno ocenić. Dlaczego? Bezdomność w różnych rejonach świata bywa rozmaicie definiowana — zależnie od podejścia do tego zjawiska i od celów, jakie przyświecają osobom zajmującym się tą kwestią. Z kolei ich poglądy znajdują odzwierciedlenie w publikowanych statystykach. Stworzenie dokładnego obrazu bezdomności jest więc bardzo trudne, jeśli w ogóle możliwe. W raporcie Strategies to Combat Homelessness (Strategie walki z bezdomnością), wydanym przez Centrum Narodów Zjednoczonych do spraw Osiedli Ludzkich, zdefiniowano bezdomność jako stan, w którym człowiek „nie ma zapewnionych godziwych warunków mieszkaniowych. Obejmuje to wszelkie warunki poniżej tego, co się uważa za zadowalające” w danym społeczeństwie. Część bezdomnych może mieszkać na ulicy albo w zrujnowanych, opuszczonych budynkach, natomiast część w schroniskach. Jeszcze inni znajdują tymczasowe lokum u przyjaciół. Tak czy inaczej, „sklasyfikowanie kogoś jako bezdomnego wskazuje na stan, w którym ‚coś trzeba zrobić’ dla osoby, która żyje w takich warunkach”. Szacuje się, że w blisko 40-milionowej Polsce jest aż 300 000 bezdomnych. Nikt jednak nie zna dokładnej liczby, ponieważ nigdzie nie są zameldowani i przemieszczają się z miejsca na miejsce. Zdaniem niektórych faktyczna liczba sięga 500 000! Ponieważ bezdomność jest powszechna, może dotyczyć kogoś, kogo osobiście znasz. Tragiczne położenie bezdomnych rodzi najróżniejsze pytania. Jak to się stało, że nie mają domu? Jak dają sobie radę? Kto im pomaga? I co im przyniesie przyszłość? Bezdomni prawie przez całe życie Sabrina * jest matką samotnie wychowującą dzieci; pochodzi z biednych rejonów nowojorskiej dzielnicy Harlem. Po skończeniu dziesiątej klasy rzuciła szkołę. Z trzema synami przebywa w schronisku dla osób, które od dawna są bezdomne. Mieszka w jednym pokoju ze swoimi trzema chłopcami — dziesięciomiesięcznym, trzyletnim i dziesięcioletnim. Miasto udostępnia takie lokale osobom, które nie mają gdzie się podziać. Sabrina wyprowadziła się od matki przeszło dziesięć lat temu. Od tamtej pory mieszkała u swojego chłopaka, zatrzymywała się u znajomych i krewnych, a kiedy już nie miała innego wyjścia — w schroniskach. „Od czasu do czasu trochę zarabiam, najczęściej plotąc ludziom warkoczyki”, mówi Sabrina, „ale na ogół dostaję pieniądze z opieki społecznej”. Jak wyjaśnia czasopismo Parents, problemy Sabriny zaczęły się — rzecz paradoksalna — gdy znalazła niezłą pracę w hotelu jako sprzątaczka. Zarabiała za dużo, by przysługiwał jej zasiłek z opieki społecznej, a za mało, żeby na wszystko wystarczyło — na mieszkanie, żywność, ubrania, dojazdy oraz inne wydatki na dzieci. Ponieważ miała trudności z opłacaniem czynszu, właściciel próbował ją wyeksmitować. W końcu Sabrina rzuciła pracę i zamieszkała czasowo w schronisku, które przyjmuje ludzi w nagłych wypadkach. Potem przydzielono jej miejsce, w którym przebywa obecnie. „Dzieci ciężko to wszystko znoszą” — wzdycha Sabrina. „Najstarszy syn chodził już do trzech różnych szkół. Powinien być w piątej klasie, ale musi powtarzać rok (...) Zbyt często się przeprowadzaliśmy”. Sabrina czeka na przydział mieszkania dotowanego przez państwo. Ci, którzy absolutnie nie mają gdzie się podziać, mogą myśleć, że Sabrinie i tak się powiodło. Ale nie wszyscy bezdomni uważają życie w schronisku za dobrodziejstwo. Jak wyjaśnia Polski Komitet Pomocy Społecznej, niektórzy „boją się dyscypliny i rygoru schroniska” i odrzucają możliwość zamieszkania w nim. Oczekuje się tam bowiem, że będą pracować oraz powstrzymywać się od alkoholu i narkotyków. A nie każdy jest gotowy się do tego zastosować. Dlatego też w zależności od pory roku bezdomni sypiają na dworcach, klatkach schodowych, w piwnicach, jak również na ławkach w parku, pod mostami albo w jakichś zakamarkach na terenach fabrycznych. Podobnie wygląda to na całym świecie. W pewnej książce na temat bezdomności wymieniono najróżniejsze czynniki leżące u podstaw tego zjawiska w Polsce. Są to między innymi utrata pracy, długi i kłopoty rodzinne. Brakuje mieszkań dla osób starszych, niepełnosprawnych oraz nosicieli wirusa HIV. Sporo bezdomnych ma problemy ze zdrowiem fizycznym i psychicznym albo jest uzależnionych, zwłaszcza od alkoholu. Większość bezdomnych kobiet opuściła swoich mężów albo od nich uciekła, niektóre zostały wyrzucone z domu bądź zajmowały się prostytucją. Chyba za każdym takim wypadkiem kryje się jakaś smutna historia. Ofiary zbiegu okoliczności Stanisława Golinowska, specjalistka od spraw społeczno-ekonomicznych, zauważa: „Trudno mówić u nas [w Polsce] o bezdomności z wyboru (...). To raczej wynik różnych porażek życiowych, które spowodowały załamanie się i utratę woli życia”. Bezdomność zdaje się dotykać ludzi, którzy z najróżniejszych przyczyn nie potrafią sobie poradzić z trudnościami. Jedni na przykład po wyjściu z więzienia zastali mieszkanie kompletnie zdewastowane przez wandali. Innych eksmitowano. Wielu straciło dach nad głową w następstwie klęsk żywiołowych. * Według pewnego sondażu przeprowadzonego wśród bezdomnych w Polsce prawie połowa z nich miała kiedyś rodziny i mieszkała ze współmałżonkami, choć w związkach tych często wynikały problemy. Większość została wyrzucona z domu albo czuła się zmuszona odejść, żeby już nie cierpieć. Tylko 14 procent wyprowadziło się z własnej inicjatywy. Po spędzeniu jakiegoś czasu w schronisku niektórzy odzyskują samodzielność życiową i potrafią zapewnić sobie mieszkanie. Sytuacja innych jest trudniejsza. Na zawsze pozostają bezdomni — po części z powodu choroby fizycznej bądź umysłowej, uzależnień, niewystarczającego wykształcenia, braku motywacji do pracy oraz braku dobrych nawyków z nią związanych, a niekiedy z powodu kilku takich czynników. W USA jakieś 30 procent bezdomnych raz po raz wpada w coś, co pewna niedochodowa organizacja nazywa „systemem bezdomności”. Obejmuje on schroniska, szpitale i niestety więzienia. Uważa się, że na osoby stale uzależnione od tego systemu wykorzystuje się aż 90 procent środków przeznaczanych przez państwo na rzecz bezdomnych. Pomoc dla bezdomnych? Niektóre schroniska ułatwiają zerwanie z takim stylem życia. Obejmuje to pomoc w uzyskaniu prawa do pewnych świadczeń, wsparcia finansowego z różnych źródeł, porad prawnych, a także pomoc w nawiązaniu dobrych stosunków z najbliższymi albo w zdobyciu podstawowych umiejętności. W Londynie ośrodki dla młodych osób oferują szkolenia w zakresie żywienia, gotowania, zdrowego trybu życia oraz szukania zatrudnienia. Celem jest wzmocnienie w tych ludziach motywacji i poczucia wartości oraz stworzenie im warunków do usamodzielnienia się — by mogli znaleźć dom i go utrzymać. Takie przedsięwzięcia niewątpliwie zasługują na pochwałę. Schroniska nie zawsze jednak zapewniają wsparcie, którego bezdomni najbardziej potrzebują. Jacek, bezdomny z Warszawy, wyjaśnia, że takie ośrodki nie przygotowują do stawienia czoła życiu poza ich murami. Uważa, że mieszkańcy schronisk, przebywający i rozmawiający głównie ze sobą, mają „wypaczony tok rozumowania”. „Schronisko, które odcina nas od osób żyjących na zewnątrz, staje się ‚domem dziecka dla dorosłych’”. Jego zdaniem wielu bezdomnych ma „zwichnięty umysł”. Według pewnej ankiety przeprowadzonej w Polsce, najboleśniejsza dla tych ludzi jest samotność. Na skutek problemów finansowych oraz niskiego statusu społecznego czują się bezwartościowi. Nierzadko sięgają po alkohol. Jacek wyznaje: „Nie widząc szans na poprawę sytuacji, wielu z nas powoli traci wiarę w to, że warto cokolwiek robić, by odmienić swój los”. Bezdomni wstydzą się własnego wyglądu, biedy i niezaradności oraz po prostu tego, że są bezdomni. Jak mówi Francis Jegede, zajmujący się problematyką społeczną, „bez względu na to, czy mówimy o ludziach mieszkających na ulicach Bombaju i Kalkuty, o śpiących na ulicach Londynu, czy też o dzieciach ulicy w Brazylii, los bezdomnych jest problemem zbyt poważnym i przygnębiającym, by można go było sobie wyobrazić, nie mówiąc już o przeżywaniu tego”. Następnie dodaje: „Niezależnie od przyczyn owego zjawiska, bez odpowiedzi pozostaje pytanie, dlaczego cały świat ze swym bogactwem, mądrością i zaawansowaną techniką najwyraźniej nie potrafi sobie poradzić z bezdomnością?” Doprawdy, wszyscy bezdomni potrzebują pomocy — nie tylko materialnej, ale również takiej, która ukoiłaby ich serce i podniosła na duchu. Chodzi o to, by nabrali sił do stawiania czoła licznym trudnościom. Ale gdzie taką pomoc można uzyskać? I czy jest nadzieja na to, że bezdomność zniknie raz na zawsze? [Przypisy] ^ ak. 8 Niektóre imiona w tych artykułach zostały zmienione. ^ ak. 15 Miliony ludzi na świecie musiało również opuścić domy wskutek niepokojów na tle politycznym albo konfliktów zbrojnych. Sytuacje takie omówiono w serii artykułów „Uchodźcy — czy znajdą kiedyś dom?”, opublikowanej w Przebudźcie się! z 22 stycznia 2002 roku. [Ramka i ilustracja na stronie 6] Do czego prowadzi skrajna nędza W Indiach setki tysięcy ludzi żyje na ulicy. Jakiś czas temu oszacowano, że w samym Bombaju na chodnikach koczuje mniej więcej ćwierć miliona osób. Dla niektórych jedynym schronieniem jest kawałek brezentu rozpięty między dwoma żerdziami i sąsiadującymi budynkami. Ale dlaczego mieszkają tam, a nie w stosunkowo tanich domach za miastem? Bo w okolicach centrum miasta pracują — jedni zajmują się drobnym, ulicznym handlem, inni są rikszarzami, jeszcze inni zbierają złom. „Nie mają wyboru” — informuje raport Strategies to Combat Homelessness. „Nędza nie pozwala im wydawać pieniędzy na mieszkanie, bo zabrakłoby na jedzenie”. Na dworcu Park Station w Johannesburgu (RPA) mieszka jakieś 2300 osób — mężczyzn, kobiet i dzieci. Śpią na peronach, za łóżka służą im kawałki koców albo kartony. Większość z nich nie ma pracy i straciła nadzieję, że kiedykolwiek ją znajdzie. W całym mieście w podobnych warunkach wegetują tysiące ludzi. Nie mają dostępu do wody, toalet ani prądu, więc szybko rozprzestrzeniają się wśród nich choroby. Dlaczego ludzie ci są pozbawieni dachu nad głową? Przyczyna jest prosta — żyją w skrajnej nędzy. [Ramka i ilustracje na stronie 7] Niedopisanie współczesnego społeczeństwa W raporcie Strategies to Combat Homelessness, wydanym przez Centrum Narodów Zjednoczonych do spraw Osiedli Ludzkich, wymieniono szereg błędów obecnego systemu społecznego, politycznego oraz ekonomicznego związanych z zapewnieniem wszystkim domu. Oto niektóre z nich: ● „Jeśli chodzi o bezdomność, głównym problemem jest to, że władze nie są w stanie przeznaczyć znacznych środków na pełną realizację prawa ludzi do godnego mieszkania”. ● „Nieodpowiednie uregulowania prawne oraz nieskuteczne systemy planowania mogą (...) powodować zamęt w przydziale mieszkań dla biednej większości”. ● „Bezdomność jest świadectwem nierównego podziału państwowej pomocy finansowej przeznaczanej na likwidację deficytu mieszkaniowego”. ● „Bezdomność to wynik strategii, w których nie uwzględniono niekorzystnego wpływu zmian gospodarczych, braku tanich mieszkań, wzrostu narkomanii oraz innych problemów związanych ze zdrowiem fizycznym i psychicznym osób najbardziej narażonych na bezdomność”. ● „Koniecznie trzeba zmodyfikować szkolenie specjalistów mających do czynienia z ludźmi, którym grozi bezdomność. Bezdomnych, zwłaszcza dzieci, należy traktować jak cenne, lecz niewykorzystane dobro, a nie jak ciężar dla społeczeństwa”. [Ilustracja] Żebrząca kobieta z dwiema córkami, Meksyk [Prawa własności] © Mark Henley/Panos Pictures [Ilustracja na stronie 6] Dawny dworzec kolejowy przekształcony w schronisko dla bezdomnych w Pretorii, RPA [Prawa własności] © Dieter Telemans/Panos Pictures [Prawa własności do ilustracji, strona 4] Po lewej: © Gerd Ludwig/Visum/Panos Pictures; wstawka: © Mikkel Ostergaard/Panos Pictures; po prawej: © Mark Henley/Panos Pictures
Polska nie ma monopolu na bezdomność, nie mają go ani kraje bogate, ani biedne. Bezdomnym pomaga w Polsce około stu organizacji. Są wśród nich takie jak Monar, Towarzystwo Pomocy im. św. Brata Alberta, Caritas Polska, Polski Czerwony Krzyż, Polski Komitet Pomocy Społecznej, ale i wiele mniejszych, jak Pomocna Dłoń czy Ludzie Ludziom. Są różni bezdomni i różne drogi wiodące do znalezienia się w takiej sytuacji. Wśród powodów wymienia się najczęściej: rozpad rodziny, eksmisje, powrót z zakładu karnego bez możliwości zamieszkania, przemoc w rodzinie, likwidacja hoteli pracowniczych, opuszczenie domu dziecka, szpitala psychiatrycznego bez określonego miejsca powrotu, jak również brak tolerancji społecznej dla osób uzależnionych i nosicieli wirusa HIV. Osobną grupę stanowią obcokrajowcy: uchodźcy i osoby przebywające czasowo w innym kraju. Problem zaczyna się od definicji. W sensie ścisłym bezdomność odnosi się do osób całkowicie pozbawionych jakiegokolwiek schronienia. Dla tych ludzi mieszkaniami są dworce kolejowe, tunele, klatki schodowe, piwnice i śmietniki. Polski Komitet Pomocy Społecznej, inicjator akcji „500 dni dla bezdomnych”, zaproponował, by definicją objąć polskich obywateli przebywających na terenie Polski, którzy nie dysponują „pomieszczeniem ani miejscem spełniającym warunki mieszkalne, lub z różnych względów nie są w stanie skorzystać z przysługującego im miejsca zamieszkania”. Według PKPS źródłem mówiącym o skali bezdomności może być informacja, że świadectwa Programu Powszechnej Prywatyzacji odebrało 34 tys. osób bez stałego miejsca zameldowania. Jednak spora część ludzi bezdomnych umyka wszelkim statystykom. Są tacy, którzy weszli kiedyś w konflikt z prawem i z obawy przed konsekwencjami unikają zorganizowanych form pomocy socjalnej lub choćby możliwości wyrobienia nowego dowodu tożsamości. Do 1981 r. udawano, że problemu bezdomności w Polsce nie ma. Przyznanie się bowiem do tego faktu godziłoby w ideologię realnego socjalizmu, który miał przecież zaspokajać wszelkie potrzeby człowieka. Dopiero rok po wydarzeniach 1980 r. władze, naciskane przez różne środowiska i instytucje, zezwoliły na zarejestrowanie Towarzystwa Pomocy im. Adama Chmielowskiego, obecnie im. św. Brata Alberta. Postrzeganie bezdomności szybko wpadło jednak w drugą skrajność. Niektórzy zaczęli szacować skalę problemu nawet na 2 miliony przypadków. Wiele danych wskazuje jednak, że w Polsce mamy ok. 40 tys. bezdomnych. Organizacje społeczne podają jednak liczbę dwu-, trzykrotnie wyższą. To i tak wystarczająco dużo, by poważnie zająć się problemem. Od dawna zarówno pracownicy socjalni, naukowcy, jak i inspektorzy NIK, którzy w 1997 r. opracowali raport o stosowanych formach pomocy bezdomnym, krzyczeli o opracowanie specjalnego rządowego spójnego programu zapobiegania bezdomności. W tym roku po raz pierwszy rząd postanowił zmierzyć się z problemem zawczasu. 30 maja wiceminister pracy Joanna Staręga-Piasek przedstawiła zasady programu wychodzenia z bezdomności. Program zaleca by każda gmina opracowała własną koncepcję pomocy bezdomnym, uwzględniając lokalną specyfikę. Program „bezdomność” postuluje także utworzenie w każdej gminie co najmniej trzech stałych miejsc pobytu dla osób bezdomnych, z uwzględnieniem możliwości intensywnego wykorzystania innych środków, szczególnie w okresie zimy. Jeszcze w sierpniu rząd zdecydował o przekazaniu 5 milionów złotych na walkę z bezdomnością. Środki tym razem nie będą dzielone odgórnie, ale przez wojewodów, którzy będą dotować konkretne programy pomocowe dla bezdomnych. Najwięcej bezdomnych koncentruje się w dużych miastach: Gdańsku, Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu, Warszawie. W miastach tych jest także najwięcej instytucji pomagających bezdomnym: schronisk, domów pomocy społecznej, domów dla bezdomnych, domów samotnej matki, matki i dziecka, domów dla ofiar przemocy oraz stałego pobytu dla dzieci i młodzieży wymagających szczególnej troski ze względu na brak rodziców. Tylko w Warszawie jest aż 28 stałych placówek dla bezdomnych. Ośrodki pozarządowe dysponują w stolicy i jej okolicach ponad dwoma tysiącami miejsc. Bezdomność dotyka najczęściej samotnych mężczyzn w średnim wieku. Przeciętny „staż” pozostawania bez dachu nad głową polskiego bezdomnego to około sześć lat. Co czwarty jako przyczynę swego położenia wskazuje alkohol. Blisko połowa mówi o nieporozumieniach rodzinnych. 25 proc. podaje różne przyczyny, najczęściej wymeldowanie na mocy decyzji administracyjnej. Praktycznie nie zdarza się jednak, by przyczyna była tylko jedna. opr. mg/mg