Członkowie komisji zakupili bratu aparat z kliszą w środku na 12 zdjęć i przekazali mu. Swoimi aparatami wykonywali zdjęcia białej ściany. Wszystkie fotografie były białe. Jedynie zdjęcie wykonane aparatem Włocha miało przedstawiać oblicze Jezusa – młodego człowieka, o lekko falujących włosach i twarzy niczym anioł
Ikona Święte Oblicze Pana Jezusa. Mała wysyłka od 9,9 zł. Ikona przedstawia wizerunek Pana Jezusa z Całunu nazywany również Święte Oblicze Pana Jezusa Ikona wykonana jest na drewnie techniką własną w pracowni artystycznej. Obramowanie zdobione imitacją złota. Całość zabezpieczona lakierem.
Obrazki religijne dostępne są w zafoliowanych paczkach po 100 szt. Tematyka obrazków jest różnorodna od symboli eucharystycznych, poprzez wizerunki świętych i Matki Bożej, Chrystusa Miłosiernego z koronką, Serca Pana Jezusa. Św. Jana Pawła II. Część z nich występuje w formie dyptyków i tryptyków. Na niektórych jest
Prawdziwe oblicze Jezusa zasadniczo różni się od rozpowszechnionych obrazów w kościołach całego świata. Chrystus miał długie włosy, brodę, ale i ciemną karnację. Twarz jego była typową twarzą mężczyzny z terenów, na których prowadził swoją działalność. A jak się mają do tego sudarium z Oviedo i chusta z Manoppello?
Wieloletnie badania Całunu z Manoppello doprowadziły do zaskakującego odkrycia, że martwe Oblicze z Całunu Turyńskiego i Święte Oblicze z Manoppello idealnie się pokrywają. Nałożenie folii z obrazem Twarzy z Manoppello na Twarz z Całunu jest graficzno-matematycznym dowodem na to, że mamy do czynienia z tą samą Osobą.
Obraz Ikona Oblicze Pana Jezusa z Całunu Turyńskiego. Ikona wykonana ręcznie - technika własna. Wykonanie na drewnianej desce (2 cm.) Wymiary ok. 17x13 cm. W przypadku braku produktu w sklepie czas oczekiwania to około 2 tygodnie. Zadzwoń i zapytaj o dostępność. Zobacz inne produkty z kategorii -> Ikony świętych.
Matko Boża Licheńska proszę Cię gorąco uproś u Swojego Syna łaskę ,dla dwóch młodych ludzi ,uratowania wzroku. Matko Boża Lichenska Ty zawsze nas wysłuchałaś ,Ty zawsze byłaś i jesteś z nami otocz swą opieką mojego syna i wnuka opieką swą. Osłon ich swoim płaszczem,przed złem, obdarz łaską zdrowia na każdy dzień.
Idziego, od wszelkich utrapień Swoją mocą wybawić raczył, pomóż nam, niegodnym sługom Twoim, pomocy Jego wzywającym, abyśmy od naszych grzechów uwolnieni wiekuistym szczęściem radowali się w niebie. Przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa, który z Tobą żyje i króluje, w jedności Ducha Świętego, Bóg przez wszystkie wieki wieków.
OBLICZE PANA JEZUSA Z CAŁUNU - obrazek 6.5 x 11 cm - paczka 100 szt. - 88634. 15,00 zł czas realizacji do 14 dni roboczych. ŚWIĘTY ANTONI - obrazek 9 x 14.8 cm
Nabożeństwo ocalenia społeczeństwa i Kościoła Książka ujawnia istotę i historię Nabożeństwa do Najświętszego Oblicza, ukazuje sylwetki apostołów t
sXdQb. Rektor bazyliki Świętego Oblicza w Manoppello odwiedził Katowice. Zebranym w kościele Mariackim mówił o chuście, która po śmierci Jezusa została położona na Jego twarzy. Fotokopia chusty z Manoppello jest od dwóch lat obecna w tym katowickim kościele. Umieszczona jest w bocznej kaplicy, u stóp Najświętszego Sakramentu, wystawionego tu każdego dnia. Na adorację przychodzi mnóstwo ludzi, w tym wielu studentów UŚ, którzy mają zajęcia w gmachach odległych o kilkaset metrów. – Ten wizerunek pomaga mo- dlącym się lepiej wyobrazić sobie Pana Jezusa jako konkretną Osobę. Ludzie często modlą się tu słowami Benedykta XVI, które wypowiedział w Manoppello. Ta modlitwa jest wyłożona w kaplicy – mówi ks. Andrzej Suchoń, proboszcz parafii Niepokalanego Poczęcia NMP w Katowicach. Podkreśla, że to Jezusowi oddajemy cześć, a nie obrazowi. Wizerunek z Manoppello powstał w sposób niewytłumaczalny. Nie ma na nim chemicznych śladów farby, ma za to cechy hologramu. Przedstawiona na nim twarz jest niezwykle podobna do tej z Całunu Turyńskiego – nawet rany, w tym złamany nos, są dokładnie w tych samych miejscach. O tej niezwykłej chuście mówił katowiczanom o. Carmine Cucinelli, rektor bazyliki w Manoppello we Włoszech. – Sensem kultu Boskiego Oblicza nie jest sam wizerunek, ale to, aby poprzez ten wizerunek dochodzić do samej Osoby Jezusa Chrystusa – wyjaśniał. – Życzenie, które mam wobec siebie i wobec wszystkich was, jest takie: wyryć sobie w sercach to Boskie Oblicze. Abyśmy nim mogli promieniować również na innych, na tych, których spotykamy na co dzień – powiedział. « ‹ 1 › » oceń artykuł
1. Krzyż Prawdziwy, Święty KrzyżTo nazwa używana do fizycznych pozostałości po krzyżu użytym podczas zabicia Jezusa Chrystusa. Obecnie wiele drewnianych fragmentów jest uważanych za relikwie Prawdziwego Krzyża, ale trudno jest ustalić ich autentyczność. Historia odkrycia Krzyża Prawdziwego w IV wieku została opisana w "Złotej legendzie" Jakuba de Voragine'a, opublikowanej w 1260 roku. Fragmenty rzekomego Prawdziwego Krzyża, w tym połowa tabliczki z napisem INRI, znajdują się w Bazylice Świętego Krzyża z Jerozolimy w Rzymie. Inne małe fragmenty sa zachowane w setkach europejskich kościołów. Autentyczność relikwii i dokładność raportów o znalezieniu Prawdziwego Krzyża nie są uznawane przez wszystkich chrześcijan. Wiara w tradycję wczesnego Kościoła Chrześcijańskiego w odniesieniu do Świętego Krzyża jest zasadniczo ograniczona do Kościołów katolickich i Całun TuryńskiTo najbardziej znana i najczęściej badana relikwia związana z Jezusem Chrystusem. Całun, w który miało być owinięte ciało Chrystusa, to zwój materiału o długości ponad 4 m i szerokości ok. 110 cm. Materiał został odkryty w czternastowiecznej Francji, a od 1578 r. przechowywano go w Turynie, we Włoszech. Już od ponad 600 lat nie ustaje debata na temat prawdziwości odbicia ciała wysokiego, brodatego mężczyzny, noszącego ślady ukrzyżowania. Eksperci dopatrzyli się na materiale śladów krwi, pyłków kwiatowych oraz ziemi typowej dla terenów Jerozolimy. Ważność badań pod kątem autentyczności Całunu jest kwestionowana. Datowanie radiowęglowe przeprowadzone w 1988 roku sugeruje, że całun powstał w średniowieczu. Pozostałości pyłku na Całunie stanowią dowód na jego pochodzenie z rejonu Jerozolimy przed VIII wiekiem. Inny zespół naukowców oświadczył, że materiał pochodził z 13 lub 14 stulecia. Według nich całun był sporządzony na potrzeby bardzo zyskownego w średniowieczu rynku relikwii i pielgrzymek. Istnieje też teoria, według której całun jest dziełem Leonarda da Vinci, który posłużył się wczesną techniką fotograficzną i odbił swoją własną twarz na materiale. Kościół katolicki ani inne chrześcijańskie Kościoły i związki kościelne nie określają, czy jest to naprawdę całun, w który owinięto Jezusa Chrystusa. Zostało to zostawione osobistym osądom wierzących. Lniane płótno przechowywane jest w Turynie, w kaplicy Świętego Całunu katedry pw. św. Jana Chusta z OviedoSudarium z Oviedo to zakrwawione płótno mierzące ok. 84x53 cm, przechowywane w katedrze w Oviedo w Hiszpanii. To materiał, który owinięty miał być wokół głowy Jezusa Chrystusa po jego śmierci, co odnotowane jest w Ewangeliach Jana, Łukasza, Mateusza i Marka. Chusta jest zabrudzona i zmięta, z ciemnymi plamkami krwi, rozmieszczonymi symetrycznie. Nie tworzą one jednak obrazu, jak w przypadku Całunu Turyńskiego. Zwolennicy autentyczności relikwii, twierdzą, że oba płótna pokrywały tego samego człowieka. Badania krwi przeprowadzone na Całunie Turyńskim oraz chuście wskazały, że są ślady krwi o tej samej grupie: AB - rozpowszechnionej wśród ludności Bliskiego Wschodu, jadnak niezwykle rzadkiej w średniowiecznej Europie. O istnieniu tej relikwii pierwsze wzmianki pojawiają się w źródłach historycznych w 570 roku, kiedy to miała być ona przechowywana w klasztorze św. Marka w Jerozolimie. W 614 roku, w czasie najazdu na imperium bizantyjskie króla perskiego Chosrowa II Parwiza, miała zostać ona wywieziona przez Afrykę Północną do MandylionManylion przedstawia oblicze Chrystusa wpisane w nimb krzyżowy, ukazane na białej chuście, przymocowanej za dwa górne rogi. Centralnym elementem jest zamyślone, czasami surowe Oblicze Zbawiciela. Po obu stronach głowy niemal symetrycznie są rozłożone kosmyki długich włosów i brody. Wokół głowy Chrystusa znajduje się nimb krzyżowy. Na nim wypisane są litery greckie oznaczające "Jestem Który Jestem". Górne rogi chusty trzymają aniołowie. Przedmiotem debaty jest, czy Mandylion to w rzeczywistości Całun Turyński. Za mandyliony uważa się dwa obrazy: Święte Oblicze Genui w kościele św. Bartłomieja Ormian w Genui i Święte Oblicze San Silvestro na Capite w Rzymie do 1870 roku, a teraz w Kaplicy Matyldy w Pałacu Całun z ManoppelloTkanina, która znajduje się w sanktuarium w miasteczku Manopello we Włoszech. Uwieczniony jest na niej wizerunek, który uważany jest za twarz Jezusa Chrystusa. Istnieją twierdzenia, że jest to materiał z odbitą na chuście św. Weroniki, gdy ocierała z potu jego twarz w drodze na Golgotę. Zgodnie z lokalną opowieścią, anonimowy pielgrzym przybył do Manopello w 1508 roku z tkaniną w paczce. Podarował ją doktorowi Giacomo Antonio Leonelliemu, który siedział na ławce przed kościołem. Lekarz wszedł do kościoła, rozpakował paczkę i znalazł tam całun. Natychmiast wyszedł z kościoła, aby odnaleźć pielgrzyma, jednak nie udało mu się to. W 1608 roku Pancrazio Petrucci, żołnierz żonaty z Marzią, członkinią rodziny Leonelli, ukradł całun z domu swojego teścia. Kilka lat później Marzia sprzedała tkaninę doktorowi Donato Antonio De Fabritiisowi, by zapłacić okup za jej męża, który był więźniem w Chieti. Wówczas tkaninę przekazano kapucynom, u których jest ona do GraalNiektórzy wierzą, że jest to pojemnik (najczęściej kielich lub misa), którym posłużył się Jezus Chrystus podczas Ostatniej Wieczerzy, aby podawać wino. Graal był od XIII wieku kojarzony z tym właśnie kielichem, jednak tylko w kulturze świeckiej. Według kościelnej tradycji kielich używany podczas Ostatniej Wieczerzy znajduje się w katedrze w Walencji. Nie był on jednak nazywany Graalem. Przez Watykan uważany jest on za "relikt historyczny". Przy tym, mimo iż papież Jan Paweł II i papież Benedykt XVI nie potwierdzili autentyczności tej relikwii, czcili kielich w katedrze w Walencji. Istnieje także srebrne naczynie odnalezione w 1910 roku i nazywane Kielichem z Antiochii, który utożsamiany jest z kielichem użytym w Wieczerniku przez Jezusa Chrystusa. Jest on obecnie prezentowany w Metropolitan Museum of Art w Nowym Suknia z TrewiruTo suknia, którą, zgodnie z tradycją chrześcijańską, miał mieć na sobie Jezus Chrystus podczas ukrzyżowania. Jest przechowywana w Katedrze w Trewirze w Niemczech. Długość na przodzie wynosi 1,48 m, na plecach 1,57 m, dolna szerokość 1,09 m. Pochodzenie sukni jest opisane w Ewangelii św. Jana. Papież Sylwester I podarował suknię cesarzowi Konstantyna i jego matce św. Helenie. Trafiła ona wówczas do Trewiru, w którym rezydowali. Tkaninę po raz ostatni zbadano w 1890 roku, a według pomiarów osoba, która nosiła szatę powinna mieć 180 cm wzrostu. Jest zgodna z badaniami Całunu Turyńskiego, który wskazuje na wysokość 181 cm. Obok Całunu Turyńskiego, Chusty z Manopello i Duarionu z Oviedo, jest jedną z najważniejszych relikwii chrześcijaństwa. Hierarchia kościelna uznaje ją za "relikwię dotykową drugiego stopnia", jednak nie będącą odzieniem Tunika z ArgenteuilSzata przechowywana w Argenteuil we Francji. Według tradycji jest to tunika zakładana bezpośrednio na ciało, którą Jezus nosił w dniu śmierci. Pierwsza wzmianka o niej pochodzi z końca VI wieku, a jej autorem jest Grzegorz z Tours. W 610 roku Fredegar pisał, że w 590 roku w mieście Zafad niedaleko Jerozolimy została odnaleziona skrzynia zawierająca suknię. Kiedy Jerozolima została zdobyta przez Persów w 614 roku, Tunika mógła być wśród zrabowanych przez nich relikwii. Herkalisz odzyskać miał Tunikę, gdy w 628 zwyciężył Persów. Później prawdopodobnie Tunikę otrzymał Karol Wielki od cesarzowej bizantyjskiej św. Ireny, jako zaręczynowy prezent. W 814 r. podarował ją klasztorowi benedyktynek w Argenteuil. Została ona zamurowana w ścianie wraz z listami potwierdzającymi jej pochodzenie, aby ustrzec ją przed najazdem Titulus CrucisŁac. "Tytuł Krzyża" to nazwa tabliczki z napisem INRI, która została zawieszona na krzyżu Jezusa Chrystusa, jako powód jego skazania na śmierć. Według chrześcijańskiej tradycji zachowała się jedna połówka tabliczki - jest ona przechowywana jako ważna relikwia w Bazylice Świętego krzyża w Rzymie. Na temat autentyczności Titulus Crucis prowadzone są pogłębione dyskusje. Jej autentyczność potwierdził między innymi niemiecki historyk i papirolog, badacz najstarszych manuskryptów Nowego Testamentu i zwojów z Kumran, również członek Niemieckiego Centrum PEN i zakonu joannitów Carsten Peter Thiede. W 2002 roku zbadano wiek relikwii za pomocą datowania radiowęglowego. Wynik wskazał, że wykonano ją pomiędzy 980 a 1146 Scala SanctaŁac. Święte Schody liczą 28 stopni i zgodnie z tradycją pochodzą z Pretorium, w którym urzędował rzymski namiestnik Palestyny Poncjusz Piłat. Jezus Chrystus prowadzony miał być tymi schodami na sąd. W roku 326 schody zostały przywiezione z Jerozolimy do Rzymu przez św. Helenę. Znajdują się one teraz w budynku położonym naprzeciwko Bazyliki Św. Jana na Lateranie, wzniesionym w 1589 roku na polecenie papieża Sykstusa V. Pokryte są one drewnianą okładziną i wchodzi się nimi na Włócznia PrzeznaczeniaNazywana inaczej Włócznią Lucjana. Według tradycji to nią rzymski legionista Kasjusz przebił ciało Jezusa Chrystusa przed jego zdjęciem z krzyża. Włócznia jest uważana za relikwię Męki Pańskiej. Przypisywana jest jej cudowna moc uzdrawiania, ponieważ według tradycji została zanurzona w krwi Mesjasza. Za relikwię Włóczni Przeznaczenia uznaje się kilka przedmiotów: - Włócznię Przeznaczenia z Bazyliki Świętego Piotra na Watykanie - Włócznię Przeznaczenia z katedry Apostolskiego Kościoła Ormiańskiego w Eczmiadzynie - Włócznię Przeznaczenia z klasztoru dominikanów w Izmirze - Włócznię Świętego Maurycego z Schatzkammer w Wiedniu - Włócznię Świętego Maurycego z archikatedry Świętego Stanisława i Świętego Wacława w Krakowie - kopia Świętej Lancy Cesarskiej, którą podarował Bolesławowi I Chrobremu Ottton III w 1000 roku. Była czczona jako relikwia w katedrze wawelskiej, a obecnie przechowywana jest w muzeum katedralnym w Korona cierniowaRelikwie korony cierniowej są przechowywane w katedrze Notre Dame w Paryżu. Są obręczą o średnicy 21 cm i mają formę splecionych uschniętych gałązek. Według Biblii korona cierniowa upleciona została przez żołnierzy Poncjusza Piłata. Prawdopodobnie wykonana została z rośliny "Ziziphus spina-christi". Według tradycji korona została zabrana przez jednego ze świadków śmierci Jezusa po jego zdjęciu z krzyża. Koronę odnaleźć miała cesarzowa Helena. Większość naukowców uważa, że bardziej prawdopodobne jest, iż koronę zabrał jeden z uczniów Chrystusa obecnych przy złożeniu jego ciała do grobu. Tym samym złamał fundamentalne prawa żydowskie, gdyż przepisy nakazywały, aby zmarły grzebany był z wszystkimi przedmiotami, które miały kontakt z jego krwią. Korona trafiła do Bizancjum w 1063 roku. Potrzebujący pieniędzy cesarz Konstantynopola Baldwin II de Courtenay oddał koronę w 1237 roku królowi Francji Ludwikowi IX. Przez całe średniowiecze z korony wyrywano ciernie i translatowano je do wielu kościołów i klasztorów, a także umieszczano wśród insygniów władzy. Do dziś są one czczone w sanktuariach w Pradze, Rzymie czy Pizie - a także w Polsce w Zamościu, Miechowie i Boćkach. Obecnie korona właśnie dlatego pozbawiona jest cierni. W skarbcu katedry Notre Dame koronę osadzono w momencie konkordatu. Zrobił to arcybiskup Kolumna biczowaniaTradycja głosi, że to właśnie przy niej biczowany był Jezus. Obecnie relikwia znajduje się w Bazylice św. Praksedy w Rzymie. Ma wysokość 63 cm i średnicę od 13 do 20 cm. Została wykonana z marmuru egipskiego pochodzącego z okolic Bir Kattar. Uważa się, że relikwia przechowywana była przez judeochrześcijan w kościele na wzgórzu Syjon. Kardynał Giovanni Colonna di Carbognano w 1223 sprowadził kolumnę do Rzymu. Umieszczona została wówczas w relikwiarzu z brązu.
MARIUSZ NOWIK: Według tradycji Całun Turyński to płótno, którym okryto ciało Jezusa złożone w grobie. Wizerunek Chrystusa miał się na nim odcisnąć w jakiś tajemniczy sposób. Wytłumaczenie tego zjawiska z punktu religijnego przychodzi łatwo. Co o tym mówi nauka? PROF. IDZI PANIC: Nauka na ten temat wypowiada się bardzo ostrożnie. Z prostego powodu - nikt nie był przy zmartwychwstaniu. Jeśli mielibyśmy ściśle identyfikować Całun Turyński z postacią Jezusa, musielibyśmy najpierw mieć wiarygodnego świadka. Nie wiadomo jednak, co wydarzyło się w grobie. Ewangeliści opisują, że kiedy rano kobiety przyszły do grobu, ten był pusty. Nie ma fizycznego dowodu na to, że Jezus w tym płótnie leżał i to płótno opuścił. To jedna strona medalu. Ale jest też druga. Wiadomo, że na całunie odbite są ślady ukrzyżowanego człowieka. Człowieka martwego. Skąd wiadomo, że był martwy? Bo na całunie są ślady płynów surowiczych, takich jakie wydziela organizm w krótkim czasie po śmierci. Patolodzy badający płótno jednoznacznie stwierdzili, że są tam pozostałości płynów organicznych, ale nie ma jakichkolwiek śladów rozkładu. Oznacza to, że człowiek ten w leżał w całunie nie więcej niż jakieś 30-36 godzin. Ale to nie wszystko. Specjaliści z amerykańskiej grupy badawczej Shroud of Turin Research Project dowiedli, że na całunie nie ma śladów tak zwanego przesunięcia. Kiedy ktoś ściągałby okrycie z leżącego człowieka, świeże ślady krwi na okryciu musiałyby ulec wydłużeniu. To tak jak z opatrunkiem na skaleczonym palcu. Gdybyśmy obejrzeli ściągnięty z palca opatrunek pod mikroskopem, na zakrzepłej krwi zauważylibyśmy kierunek ruchu. Tymczasem tam tego nie ma, obraz jest bezkierunkowy. Agencja Gazeta / Fot. Dawid Chalimoniuk Agencja Gazeta Poza tym wizerunek na płótnie jest termostabilny. Całun przetrwał kilka pożarów i wpływ bardzo wysokich temperatur. Gdyby obraz postaci był namalowany farbami, musiałby ulec degradacji. A on nadal wygląda tak samo. Co więcej, badania wykazały, że wizerunek jest nieprawdopodobnie płytki, ma mniej więcej 40-42 mikrony. Jest jak współczesna fotografia, jak obraz wykonany laserem. Nie dałoby się namalować go farbami w taki sposób, by barwnik nie wniknęła w głąb płótna. Szczególnie używając średniowiecznych technik. Pojawiają się jednak opinie, że to Leonardo da Vinci sfałszował Całun Turyński. Tak twierdzi amerykańska artystka Lillian Schwartz, która przekonuje, że da Vinci odbił na płótnie swój wizerunek, używając do tego światłoczułego siarczanu srebra. Nie zgadza się w tym jeden podstawowy fakt. Płótno znane jako Całun Turyński pojawia się w wiarygodnych źródłach z Europy Łacińskiej 100 lat wcześniej, nim urodził się Leonardo da Vinci. Słyszałem też ostatnio, że Całun Turyński miał namalować Giotto di Bondone. Otóż wizerunek na płótnie nie ma śladów ruchu, który zdradziłby jego twórcę. Jeżeli coś piszemy lub malujemy, musimy wykonać ruch w jakimś kierunku. A na całunie brak tego odwzorowania. Może w takim razie wizerunek Jezusa odciśnięto pod wpływem wysokiej temperatury? Widziałem w jednym z programów telewizyjnych taki eksperyment - rozgrzany metalowy posąg owinięto płótnem, na którym pojawiło się odbicie szczegółów rzeźby. Jest taka teoria, bardzo interesująca. Nazywam ją teorią żelazka. Niektórzy jej zwolennicy posuwają się nawet do twierdzeń, że jakiegoś człowieka umęczono na wzór Jezusa, zabito, po czym owinięto płótnem i "obrobiono" przy pomocy wysokiej temperatury. Problem polega na tym, że całun jest materią, która musiałaby zareagować na gorąco. Niech pan weźmie swoją białą koszulę, przytknie do niej rozgrzane żelazko i odczeka chwilę. Wierzchnia warstwa płótna się przypali. Tymczasem materia całunu nie uległa takiej reakcji, wykazały to badania. Poza tym - proszę sobie wyobrazić, że prasuje pan po nierównej powierzchni, jaką jest ludzkie ciało. Na płótnie powstaną fałdy. Tam czegoś takiego nie ma. Ten obraz jest trójwymiarowy, postać jest przedstawiona z ogromną dokładnością medyczną. Widać nie tylko wybroczyny płynów ustrojowych, ale także rany, jakie zadano temu człowiekowi. Był torturowany, doświadczył niewyobrażalnego cierpienia. Miał połamany nos, popękane kości jarzmowe. A co pokazały wyniki badań śladów krwi? Obecność krwi potwierdzono całkiem niedawno. Wiemy już, że człowiek, którego okryto płótnem, miał grupę krwi AB. Co ważne, przed kilkunastu laty wykonano obraz genetyczny śladów krwi i okazało się, że jej rozpad wskazuje na wiek mniej więcej 1,9 tys. lat. Ale w trakcie badań udało się ustalić coś jeszcze. Tam, gdzie są plamy krwi czy płynu surowiczego, tam nie ma odbitego wizerunku. Znaczy to, że najpierw na całunie został położony człowiek, potem spłynęły z niego resztki płynu surowiczego, a dopiero potem powstał wizerunek. Nie odwrotnie. To by potwierdzało tezę o zmartwychwstaniu. Albo o wyjątkowo genialnym fałszerzu... Ale tam jest kolejna fenomenalna sprawa. Monety w oczodołach zmarłego, ułożone zgodnie z żydowską tradycją pogrzebową. Żaden średniowieczny fałszerz nie były w stanie ich odwzorować. I to nie przypadkowych monet, bo badania wykazały, że jedną z nich jest lepton bity przez Poncjusza Piłata od 29 roku naszej ery. Jest mało prawdopodobne, by w średniowieczu odtworzono lepton Piłata, nawet jeśli by o takiej monecie wiedziano. Poza tym w żadnym z eksperymentów nie udało się z taką dokładnością odwzorować leptonu na płótnie. Skąd w takim razie wziął się na Całunie Turyńskim? Trudno powiedzieć. Wygląda to tak, jakby obraz postaci ze wszystkimi szczegółami przeniosła na płótno jakaś energia, coś w rodzaju trwającego bardzo krótko wyładowania. Jednak podstawowym zarzutem co do autentyczności Całunu Turyńskiego jest badanie metodą radiowęglową. Datowanie na podstawie rozpadu izotopu węgla C14 dowiodło, że płótno powstało między połową XIII wieku a końcem XIV. Trzy niezależne laboratoria - w Arizonie, Oksfordzie i Zurychu - które prowadziły te badania, wykonały swoją pracę solidnie. Rzeczywiście, każde z nich uzyskało inny wynik, ale ja bym na to nie zwracał zbyt wielkiej uwagi, bo akurat metoda takiego datowania w tym przypadku może nie być zbyt dokładna. Warunkiem uzyskania wiarygodnego wyniku jest dokładne oczyszczenie materiału z naleciałości, które odkładały się na nim przez setki lat. Jeśli tego nie zrobimy, suma badania izotopów może się nałożyć. To by tłumaczyło rozpiętość tych dat. Dziwi mnie w tej sprawie co innego. Shutterstock Pobrana z płótna próbka została podzielona najpierw na dwie połowy, potem jedną z nich dodatkowo podzielono na trzy części - po jednej dla każdego laboratorium. Druga próbka miała pozostać w Turynie i po wykonaniu tamtych badań miała posłużyć do zestawienia z całunem celem weryfikacji wyników i potwierdzenia, że jest oryginalna. Ale człowiek odpowiedzialny wraz z jednym z kanoników turyńskich za dostarczenie tych próbek przekonał kanonika, że on sam przekaże wszystkie próbki do laboratoriów. Co więcej, ani nie dostarczył próbki kontrolnej do badań, ani nie przywiózł jej do Turynu celem weryfikacji. Więc tak naprawdę - z naukowego punktu widzenia - nie wiemy do końca, co te laboratoria badały. Kim był ten człowiek? Włoska prasa podawała, że chodzi o pracownika British Museum. To historyk sztuki, zdeklarowany przeciwnik autentyczności całunu. Dla mnie to zwykła nieuczciwość, nie miał prawa odbierać drugiej próbki, nie miał prawa gdziekolwiek jej zawozić. Takie zachowanie podważa wyniki badań. Ale na przykład prof. Dymitr Kuzniecow, jeden z autorów radzieckiego programu nuklearnego, który wyjechał do USA w 1989 roku, twierdził, że według jego badań izotopowych płótno z Całunu Turyńskiego ma około 2 tys. lat. We włóknach odkryto również pyłki roślinne. Jakie? Max Frei-Sulzer, biolog i kryminolog z Zurichu wyizolował pyłki 58 roślin, przy kilku się pomylił, ale to nie ma wielkiego znaczenia. Ciekawsze jest to, że znalazł tam pyłki halofitów, czyli roślin, które rosną w środowisku słonym, nad Morzem Martwym i kwitną w okresie naszej Wielkanocy, a żydowskiej Paschy. Zbyt dużo zbiegów okoliczności przemawiających przeciwko fałszerstwu. Dużo zbiegów okoliczności i dużo wątpliwości. Chciałbym wrócić do pierwszego pytania. Czy po tylu badaniach nauka potrafi wyjaśnić, jak powstał Całun Turyński? Odpowiedź jest jedna: to jest nie do wyjaśnienia. Każde ze zjawisk odwzorowanych na płótnie możemy wyjaśnić z osobna, ale nie da się wyjaśnić ich występowania jednocześnie. Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL Kup licencję