Pierwsze próby ze zwierzakami były dla nie dużym rozczarowaniem. Zakupiłam zwierzaki pasze jak ziarno, śruta itp. dla nich. Patrzyłam ja 1.1K views, 16 likes, 5 loves, 2 comments, 0 shares, Facebook Watch Videos from Daniel Kubach: Tak to było jak kozę być jeszcze lepiej niż teraz? @fixxne Tymbarskiej ze jak ty się mu znudziły to kozę chcieć sobie zmienić cię na inna tak jak robi to z obecna jeśli ja ma. 25 Nov 2021 Pasze te miesza się z mielonym jęczmieniem lub otrębami.. Aby zwiększyć mleczność, koza musi mieć stały dostęp do paszy. Mleko należy usunąć. Nawet jeśli pozostawisz 20 g mleka w wymieniu, mleczność z czasem spadnie.. Dostęp do wilgoci. Aby zwiększyć mleczność, kozę należy nauczyć picia dużej ilości wody. Mój fanpage: https://www.facebook.com/MateushStudiosTłumaczenie: MateushPomoc w tłumaczeniu: Dan czKorekta napisów: Rakso 98 Dark Samosysanie kóz jest częstą przyczyną spadku mleczności. Dlatego rolnicy są zaniepokojeni pytaniem, jak szybko odstawić kozę, aby móc wyssać jej mleko. Oczywiście wskazane jest, aby najpierw dowiedzieć się o przyczynach tego zjawiska. Do rozwiązania problemu stosuje się różne metody. Zwierzę jest gotowe do krycia w wieku 12-18 miesięcy. Ciąża trwa 5 miesięcy. Pierwsze mleko kozie podaje się w drugim roku życia. Są dojone przez około 10 lat, szczyt przypada na 5 rok życia, po czym mleczność spada. Każdego roku trzeba przykryć kozę, w przeciwnym razie ilość mleka zmniejszy się. Jak prawidłowo doić zwierzę Stado musi mieć zagwarantowany stały i łatwy dostęp do chłodnej oraz czystej wody, którą powinno wymieniać się 2-3 razy w ciągu doby. Dorosła koza potrafi wypić od 2 do 7 litrów wody dziennie. Co również wpływa korzystnie na wskaźniki ekonomiczne hodowcy, ponieważ do wyprodukowania 1 litra mleka zwierzę potrzebuje spożyć 1 Na pytanie, czy piec koza jest bezpieczny, nie ma jednoznacznej, prostej odpowiedzi. To urządzenie grzewcze, które znacząco różni się w eksploatacji od kaloryfera. Wykorzystanie energii ognia wymaga stworzenia odpowiednich warunków i stosowania niezbędnych środków ostrożności. Oto rekomendacje dotyczące bezpiecznego użytkowania Przegląd wideo maszyny do dojenia kóz daje ci możliwość zobaczenia wszystkich cech tego projektu. Głównym zadaniem maszyny jest zaciśnięcie szyi bramkarza, aby go naprawić, aby nie drgnął i nie mógł uciec. Konstrukcja została zaprojektowana tak, aby koza znalazła się na wzgórzu, dzięki czemu młynarz będzie mógł wybrać GplXg. Przygotowując się na kozy przygotowywałam się też na dojenie. Teoretycznie ofc. Oglądałam filmiki, przeżywałam razem z aktorami, próbowałam sobie tak – w powietrzu… Byłam przygotowana – serio Ogólnie teoria dojenia brzmi łatwo – zaciskach na górze i ściskasz poniżej = mleko leci. Czynność powtarzasz aż przestanie lecieć. Ah – uprzednio należy kozę przywiązać żeby się nie wierciła, umyć wymionka, wymasować… Przygotowania Idę więc po wiaderko z ciepłą wodą, zabieram też szmatkę. Wszystko czyściutkie ustawiam obok niestety dość prowizorycznego miejsca do dojenia. Będzie git. Idę po kozę Koza sama się losuje – ta która pierwsza podeszła do furtki zostaje nominowana na pierwszy ogień. Udaje mi sie bez większego problemu założyć jej obrożę (pożyczoną od Argona) podpiąć smycz (też Argona). Idziemy więc sobie w stronę stanowiska do dojenia… i w tym czasie orientuję się, że nie przygotowałam dla kozy zajęcia (jedzenia) na czas dojenia. Zawracamy z kozą Koza zdziwiona nagłą zmianą planów porusza wszystkimi swoimi kończynami w dość nieogarnięty sposób, ale idealnie celuje w wiaderko z czystą wodą i szmatką… przewraca mój Zestaw Niedoświadczonego Czyściciela Wymion nawet tego nie zauważając… OdParkowuję kozę (co nie jest łatwe, bo gdy chcę namówić koze do wejścia przez furtkę, to inne próbują wychodzić) i zaczynam działania od początku Podejście Drugie jest wiaderko z ciepłą wodą, jest szmatka, jest i jedzenie. Obroża gotowa, smycz gotowa – losujemy kozę. Wylosowana! zapinam więc kozę w mojej prowizorycznej dojalni …poprawiam ustawiam, myję wymiona i masuję 60 sekund tak jak nakazano. Przymierzam się do dojnięcia… a ta zaczyna się wiercić. wtf?!?@#$ jedzenie zjedzone! a ja nawet nie wydoiłam kropli mleka. Nic to – sięgam po suchy chleb – to ją zajmie. Zyskuję kilkanaście sekund. Robię więc tak jak na filmikach pokazywano – zaciskam na górze i pociskam niżej – LECI! SERIO LECI! Podaję więc kozie jeszcze trochę chleba (wiem, wiem – nie wolno za dużo – ale co mam robić jak ona się wierci??) Działam sobie dalej i zadowolona widzę już oczyma wyobraźni pełną szklankę mleka… aż tu nagle – PRZESTAJE LECIEĆ! w misce mleka ledwo na dnie – serio – to mało zabawne jest. Robię dwa wdechy i myślę i myślę i myślę i analizuję… (koza zjadła chleb i się wierci)… idę obadać listę z opisami i numerkami kóz – tak – moje podejrzenia się sprawdzają – to Mamuśka jest. Z Mamuśki dwie pijawki spijają mleko, więc dla mnie zostało to co w misce widać… a widać tego niewiele. Odprowadzam kozę do ogrodu – bo taki jest właśnie plan, że wydojone idą do ogrodu, żeby nie mieszały się z niewydojonomi, bo ich nie rozróżniam, a nie sądzę, że będą się dawały co chwila obmacywać, żeby sprawdzić czy już dojona czy nie. Można powiedzieć, że jestem już doświadczona. Więc tym razem będzie łatwiej. Akcesoria do higeny przygotowane, jedzenie gotowe, artykuły do spętania kozy też są. Losuję i do dzieła Poszło gładko o dziwo, więc odprowadzam kozę do ogrodu. Wracam do koziarni… w misce z mlekiem pusto. Argon i Czarny uśmiechnięci. Kolejna uwaga na listę – nie zostawiaj miski z mlekiem na poziomie zasięgu Potworów. Kolejna koza… jest mleko 🙂 Doję sobie wesoło, trochę długo to trwa, bo jakoś sporo tego mleka chyba, a ja za szybka nie jestem w swoich działaniach. Koza stoi sobie spokojnie, przeżuwa coś tam i zaczyna meczeć. Druga jej odmekuje. Jakoś takie średnie uczucie – bo mam wrażenie, że gadają o mnie, że powolna jestem i że jakoś muszą dać radę. Ta Dojona mówi pewnie – “boooshe ile to jeszcze będzie trwało” a ta druga odpowiada jej – “stój spokojnie niech uczy się, im szybciej załapie tym lepiej dla nas”. Dojona znów jej coś odpowiada – pewnie w stylu “poczekaj na swoją kolej to zobaczysz co ona wyprawia”… …i tak sobie pomekiwały a ja doiłam i doiłam… do momentu aż Dojona stwierdziła, że nie ma już siły do mnie i dała z kopytka wprost w miseczkę… Powiedziałam jej, że głupia Sucza jest i wywaliłam na ogród. Nie lubimy się. Ale ma imię – Sucza. Dalej było już tylko lepiej … choć nie da się ukryć, że o gorszą wersję trudno by było, więc to marne pocieszenie. Z ciekawych doświadczeń mogę jeszcze wspomnieć, że mleko nie zawsze leci w kierunku, który sobie człowiek zaplanuje – te dziurki w wymionach – niektóre, nie są chyba jakoś centralnie ułożone/skierowane i można sobie (lub kozie) obryzgać nogi. Nie napiłam się koziego mleka ani pierwszego, ani drugiego, ani nawet trzeciego… Przeboje w trakcie dojenia, kopytko w misce itp. nie pozwoliły mi zaufać czystości mleka. Zwierzaki i Pijawki się cieszyły – dostawały całość. Dziś (po kilku mniej lub bardziej udanych dojeniach) życie stało się łatwiejsze. Zamiast miseczki z ciepłą wodą i szmatki – mam nasączone chusteczki do mycia wymion. Zapakowane bezpiecznie w wiaderku – wyjmują się pojedynczo, czyściutkie i świeżutkie. Zamiast miski na mleko mam SuperDuperHiper dojarkę – zasysa się wymionka i mleko leci bezpiecznie, z dala od kopytek i innych niespodzianek, przewodami, do szczelnie zamkniętego baniaczka. W nagrodę za cierpliwość kozy dostają nawet cytrynowo-miętowy balsam na wymiona po dojeniu (rozważałam czy Sucza zasługuje – ale ostatecznie – niech ma). Nie takie straszne to dojenie… ale cierpliwości i samozaparcia wymaga. Ogarniamy już całość razem z moim psem pasterskim. On pilnuje, żebym nie zapomniała zdoić pierwszych kilku kropli do miski – sapie mi za plecami jak myję wymiona – “pamiętaj do miski do miski do miski”. Odwracam się i daję mu tych kilka kropli a on później zafascynowany leży i patrzy na przewodu jak tam sobie mleko płynie… Wieśniaki na portalach: Placki, których nauczyła mnie smażyć babcia. Przepis powstał w czasach kiedy na wsiach pieczywo można było kupić tylko raz w tygodniu. Kozy stanowiły wówczas szybką i smaczną alternatywę. Składniki na kozy 2 jajka 4-5 łyżek śmietany (można zastąpić też jogurtem naturalnym, lub dać trochę śmietany, trochę jogurtu- jednak najsmaczniejsze, najbardziej pulchne są placki z samą śmietaną) szczypta sody oczyszczonej mąka (dodaje się jej "na oko"- tak żeby placek odchodził podczas wyrabiania od rąk) Przygotowanie dania kozy ... Przygotowanie placka nie stanowi żadnej filozofii: wszystkie składniki dokładnie wyrabiamy ręką, do momentu uzyskania jednolitej masy, która nie będzie się za mocno lepiła do rąk. Dzielimy ciasto na 2-3 porcje i formujemy okrągłe placki na wielkość naszej patelni. Placek nie może być zbyt gruby- podczas smażenia podwoi jeszcze swoją grubość. Smażymy z obu stron. Podajemy z dżemem. ❤️💕💛 BŁYSKAWICZNE OBIADY są WYŁĄCZNIE dla osób, które chcą zadbać o zdrowie i jednocześnie nie poświęcać dużo czasu na gotowanie i zakupy. 🙂 Czyli dla Ciebie 🙂 To wyjątkowa kolekcja przepisów: ✅ wszystkie dania przygotujesz z maksymalnie 5 składników w czasie nie dłuższym niż... 30! ✅ aż 50 przepisów na zdrowe, super ekspresowe obiady z maksymalnie 5 głównych składników. ✅ pyszne, łatwe i zdrowe. Doskonale zbilansowane. ✅ wszystkie NIEDROGIE produkty kupisz w swoim ulubionym sklepie. ✅ dużo warzyw, kasz, ryżu. Mało mięsa, mało tłuszczu, mnóstwo witamin, białka i wartościowych mikroelementów. Odpowiednia ilość węglowodanów. ✅ każdy przepis zawiera informację o kaloriach i makroskładnikach. Jestem pewien, że Tobie i Twojej rodzinie będą smakować 🙂 Kliknij po BŁYSKAWICZNE OBIADY, by za kilka chwil mieć je u siebie 🙂 Okrasa z gęsi - Zapomniane kaszubskie jadło. Cudze chwalicie ,swego nie znacie …i sporo w tym prawdy. Kocham odkrywać nowe smaki ,te zapomniane z dzieciństwa na nowo jak i zupełnie nowe, szczególnie te nasze, regionalne. Będąc niedawno na Jarmarku Dominikańskim degustowałem potrawy przygotowane przez kaszubskie gospodynie. Smacznie podjadłem, trochę podpatrzyłem i pogawędziłem. Dowiedziałem się ,że na Liście Produktów... Pudełko śniadaniowe do pracy - Lunch box Oto mój pomysł na idealne śniadanie do pracy. Robię takie codziennie mężowi do pracy :D W przygotowaniu bardzo prosta zawiera wszystkie składniki do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Mąż ma takie śniadanie na 3 posiłki i dzięki temu nie ma dużych przerw w jedzeniu, nie przyjeżdża mega głodny i nie zjada podwójnej porcji obiadu a dzięki temu nie tyje. Dodam że po świeże pieczywo chodzę... Naleśniki à la Americana - Co spa­da zaw­sze na 4 łapy? – Naleśnik. Małe, pulchne, puszyste, delikatnie słodkawe. Idealna słodka dawka energii i endorfin z samego rana. Pomimo dużej ilości proszku do pieczenia, jest on niewyczuwalny w smaku, więc nie bójcie się proporcji z przepisu. Naleśniki świetnie komponują się z syropem klonowym i odrobiną masła, ale można je łączyć ze wszystkimi możliwymi dodatkami,... Lud wiejski szanuje zwyczaje swych pradziadów. Obrzędowość ludowa obejmuje w swe władanie wiele zabaw i figlów, a między niemi i ostatnie figielki karnawału. "Ostatki" i "Podkoziołek" dotąd tradycyjnie obchodzi się w przeddzień popielca i wtedy te stroją „kozę", "niedźwiedzia", "babę", "buzdacha", "bociana" i wędrują po wsi. Na Kujawach i w niektórych wioskach pałuckich lub majątkach różnemi figlami i zabawą żegna się zapusty, a lud wiejski żwawo i ochoczo bawi się wtenczas jakby na cały rok. Częstokroć już od samego rana są czynione przygotowania do tej zabawy, a gosposie pieką pączki i placki, gospodarze zaś starają się o trochę wódki, bo jak przyjdą z "kozą", to trzeba ich też poczęstować. Wśród młodzieży wre praca gorączkowa. Zaraz popołudniu w grochową słomę owijają jednego z młodych, który udaje niedźwiedzia, potem odpowiedniego zbereźnika nakrywają białem prześcieradłem; do tego na długim kiju wystrugany z drzewa kozi łeb i już "koza" gotowa! Reszta też się przebiera i tak "kozę" prowadzi "żyd" a potem inni "niedźwiedzia" i. t. d. Gdy już wszystko jest przygotowane, to taki orszak z muzyką na czele rusza, o ile to dzieje się na majątku, najprzód przez dwór dziedzica, a potem kolejno od sąsiada do sąsiada. Nasamprzód z "niedźwiedziem" pofiglują, a potem z kozą żyd co swoje odrobi handluje kozę, udaje, że chce kozę sprzedać, bo jest w biedzie. Kozę przychwala, że dużo dobrego mleka daje, a z mleka dużo masła się zrobi - i pokazuje ów żyd masło dziedzicowi czy to innym (ma już przygotowaną bryłę "masła", ładnie wykrojoną z brukwi, owiniętą w brudny gałgan). Potem pokazuje państwu, jak się dobrze kozę doi i siada pod kozę z wiaderkiem, a ona fig... i żyd się przewraca. Śmiechu pełno, muzyka gra i coraz inne zbytki i figle następują. Gdy się państwo dość już napatrzą, wtedy coś z grosza lub ze smakołyków wpada "babie" w torbę; a gdy poczęstują zbereźników wódką, kończy się taka zabawa i chłopcy idą dalej. Ci zbereźnicy tak od chaty do chaty chodzą i powtarzają to samo widowisko, co przed dworem. W torbie, którą "baba" nosi, nazbiera się wreszcie tyle darów, że "baba" ledwie ciężar ten uniesie. Uzbiera się w torbie słoniny, kiełbasy, pączków, placka, chleba, no i "forsy". Na prawdziwe zaś "ostatki" jest już gdzieś przygotowana jaka sala; tam figlarze przynoszą, co uzbierali, zaś wybrana gosposia smaży, piecze i stara się wszystko przygotować do czasu, nim wieczorem z całej wioski zejdą się na zabawę. Po spożytej wieczerzy w rodzinnem gronie, któremu się chce, to idzie na zakończenie "ostatków". Gdzie ma odbyć się zabawa, zbereźnicy przygotowują przy drzwiach wejściowych stół i stołem zasłaniają wejście, a na stole stawia się wystruganego z brukwi pokrakę ("gołego") i każdy wchodzący musi złożyć opłatę na "gołego", w przeciwnym razie nie bywa wpuszczany do wnętrza pokoju lub sali. Przeważnie płaci każdy. Obojętnie czy to panny, czy kawalerowie. I, dla babki nie robią żadnych ulg i wyjątków. Z zebranej gotówki opłacają muzykę, kupują wódki, papierosów i cukierków, a z zebranych danin przez "kozę" urządzają wspólną kolacje. Potem wre zabawa do północy. Tymczasem zbereźnicy przygotowują popiół w kamiennym garnku dla muzykantów, no i w rzeszocie dla wychodzących z zabawy. Wspomniane rzeszoto umieszczają u futryny nad drzwiami. Gdy północ się zbliży, a który z taneczników opuszcza zabawę i chce przekroczyć próg, jeden ze zbereźników pociąga za sznurek, porusza zawieszone rzeszoto i wychodzącego obsypuje serdecznie popiołem. Inny ze swawolnej gromady z garnkiem zbliża się do skrzypka, wsadza mu na głowę garnek z popiołem, uderza kijem w garnek, aż pryskają czerepy, i popiół obsypuje grajka. Swawolnik mówi przytem, że muzykantom głowę ściął, a urośnie im łeb dopiero w drugie święto Wielkiejnocy, to znaczy, że od owego dnia do, Wielkiejnocy nie będzie zabaw. Tak kończy nasz ludek wiejski karnawał i rozpoczyna Wielki Post. Dodać trzeba, że za zbytki z popiołem nikt się nie gniewa, przeciwnie, jeden z drugiego się śmieje, że ten dostał więcej, a ten mniej popiołu - będą mieli robotę cały post się oczyszczać. Przygadywań i figlów przytem nie braknie. Pomimo, że tanecznicy byli już obsypani popiołem porządznie przez zbereźników, jeszcze nawzajem sami obsypują się popiołem w środę popielcową. Najlepszą uciechę w środę popielcową mają mężatki. Gdy w jakiej wiosce znajduje się świeżo upieczona mężatka, starsze niewiasty biorą wózek na dwie osoby sadowią nań najstarszą i ciągną wózek przed dom "nowożeńcowej". Potem zapraszają młodą mężatkę na przejażdżkę, na "wywód". Gdy już taką dostaną na wózek, objeżdżają na około wioski, a gdy przed dom wrócą, znaczy się, że mężatka jest już "wywiedzona" i musi się wykupić postawić śniadanie i poczęstne. A gdy tak nie zrobi - za rok powtórka. Tak lud wiejski żegna karnawał, a choć balów karnawałowych nie urządza, jednak zabawić się umie by potem dalej pracować od świtu do zmroku w pocie czoła na kawałek chleba. Jakób PankowskiBarcin, w marcu 1936. O zapustach Kujawskich Artykuł opublikowany 15 marca 1936 roku w czasopiśmie "Piast" dodatku do Dziennika Kujawskiego